Dlaczego strona firmy produkcyjnej ginie w Google — i jak to naprawić
Znacie to: firma z kilkudziesięcioletnim dorobkiem, dostawca dużych zakładów w kraju i na eksport, a kiedy potencjalny klient wpisuje w Google jej główną specjalność — trafia na konkurencję, nie na nią. Realny biznes, park maszynowy, ludzie — a w wyszukiwarce cisza.
Pierwszy odruch jest zawsze ten sam: „mamy za słabą stronę” albo „trzeba dokupić linki”. W dziewięciu przypadkach na dziesięć to zła diagnoza — i najdroższa, bo prowadzi do wydawania pieniędzy tam, gdzie nic nie naprawią.
Google nie karze was za wielkość — karze za bałagan
Wyszukiwarka nie pyta „jak duża jest ta firma”. Pyta „o czym jest ta strona”. A jeśli na jednej podstronie macie produkcję, usługi, handel i jeszcze wynajem — dla Google to strona, która nie jest o niczym konkretnym. Każdy wątek rozmywa pozostałe. Efekt: nie rankujecie mocno na nic, bo żaden sygnał nie jest wyraźny.
To nie kwestia „autorytetu domeny”. To kwestia czytelności. Silna firma z pomieszaną stroną przegrywa z mniejszą, która ma jasno rozdzielone tematy.
Architektura silosowa: jedna strona = jeden temat
Silos to porządek, nie sztuczka. Zamiast jednej strony „oferta”, która wrzuca wszystko do jednego worka, budujecie osobne, czyste obszary:
- Wasza główna produkcja — własna sekcja, własne podstrony, własne frazy.
- Usługi towarzyszące (serwis, naprawa, wdrożenie) — osobno.
- Handel, wynajem, inne linie — osobno, jeśli w ogóle mają tu być.
Każdy obszar linkuje wewnętrznie do swoich podstron i do jednej strony „filaru”. Google dostaje wtedy jednoznaczny sygnał: „ta część serwisu jest o [waszej głównej specjalności]”. I dopiero taką stronę może wypchnąć wysoko na tę frazę.
To jest dokładnie ta robota, którą robimy w ramach SEO i widoczności w wyszukiwarce — najpierw ustalamy, kim jesteście i do kogo mówicie, a z tego wyprowadzamy strukturę. Technika wynika ze strategii, nie odwrotnie.
Dlaczego to bije kupowanie linków
Kupione linki to koszt, który rośnie szybciej niż efekt — każdy kolejny daje coraz mniej, a nagłe skoki wyglądają dla Google sztucznie i długofalowo bywają ryzykowne. Struktura silosowa to jednorazowa robota, która pracuje na was latami. Nie wynajmujecie widoczności co miesiąc — budujecie ją raz, na własnym gruncie.
Nie znaczy to, że linki są bez znaczenia. Znaczy, że kolejność ma znaczenie: najpierw czytelna strona, którą Google rozumie, potem systematyczna praca. Odwrotnie to wyrzucanie pieniędzy.
Sprawdźcie u siebie w 10 minut
Zanim uwierzycie komukolwiek (nam też), zróbcie trzy rzeczy:
- Wpiszcie w Google
site:waszadomena.pl— zobaczycie, ile waszych stron wyszukiwarka w ogóle zna. Za mało albo dziwne wyniki = problem z indeksacją. - Wpiszcie swoją główną frazę branżową — to, na czym naprawdę zarabiacie. Jesteście w pierwszej dziesiątce? Jeśli nie — to nie przypadek.
- Otwórzcie swoją najważniejszą podstronę i policzcie, ile różnych tematów jest na niej naraz. Więcej niż jeden = rozmyty sygnał.
To nie audyt za kilka tysięcy. To pięć minut, które pokazują, czy problem jest tam, gdzie myślicie.
Co z tym robimy my
Nie zgadujemy — mierzymy. Zaczynamy od strategii (kim jesteście, komu sprzedajecie), z niej wyprowadzamy silosy i frazy, a widoczność budujemy na czystej strukturze — z miernikami od pierwszego dnia, żebyście widzieli, czy to działa, a nie wierzyli nam na słowo.
Jeśli chcecie sprawdzić, gdzie konkretnie wasza strona traci widoczność, zacznijcie od bezpłatnej diagnozy — pokażemy to na waszych danych, nie na ogólnikach.
A jeśli wolicie od razu porozmawiać — umówcie rozmowę. Trzydzieści minut, bez prezentacji, sprawdzamy tylko, czy mamy sens współpracować.
Powiązana usługa: SEO i obecność w wyszukiwaniu
Chcecie sprawdzić, gdzie konkretnie wasza strona traci widoczność? Pokażemy to na waszych danych.
Newsletter Gecko Labs
Raz na jakiś czas — konkret o widoczności w Google, stronach firmowych i strategii dla firm produkcyjnych. Zero spamu, wypis jednym kliknięciem.
Zapisując się, zgadzacie się na otrzymywanie wiadomości od Gecko Labs.